Miłość prowadzi na manowce a czasem nawet zniewala.

Rozpoczął się wrzesień, jesień coraz bliżej. Dla myśliwego to okres pełen ekscytacji z wiązanej z szybko zbliżającym się rykowiskiem.

Pewnego wrześniowego popołudnia otrzymuję telefon od jednego z grzybiarzy. Zatroskany amator leśnego runa informuje mnie z trwogą w głosie, że w jednym z leśnych ogrodzeń spotkał Jelenia Byka zaplątanego w siatkę ogrodzeniową.

Nie musiałem się długo zastanawiać, wsiadając do samochodu zabrałem ze sobą szczypce do drutu, ale rozważając różne scenariusze postanowiłem zabrać również sztucer.

Na wskazanym miejscu byłem pół godziny później, gdzie zastałem zgodnie z zapewnieniami dzwoniącego - Byka, który nie mogąc się wyplątać z siatki, przewrócił płot. Nie pomogło to jednak w wyswobodzeniu się.

Do zwierzęcia podchodziłem nieufnie, mając na uwadze fakt, że każdy zwierz za wszelką cenę walczy o swoje życie do samego końca. Tego nauczyło mnie zdobywane przez dziesiątki lat doświadczenie jako myśliwego a następnie łowczego.

Jeleń okazał się skory do współpracy, tak jakby wiedział, że moim priorytetem jest użycie szczypiec a nie sztucera. Zapewne wynikało to z faktu, iż stan miejsca w którym go zastałem wskazywał na co najmniej kilkudniową niewolę.

 

W niedługim czasie Byk został oswobodzony. Chyba jednak nie do końca w to uwierzył bo wcale nie zamierzał uciekać. Stał zmęczony wpatrując się we mnie.

 

PO kilku chwilach rozstaliśmy się, obiecując sobie, że jeszcze się zobaczymy, ale to dopiero za kilka lat.

Jak widać zwierzę owładnięte miłością i chęcią prokreacji nie zważa na zagrożenie, jakim w tym momencie okazał się zwykły leśny płot. Natura jest silniejsza od potencjalnego ryzyka.

 

Całe szczęście, że na drodze naszego lowelasa stanął myśliwy z Naszego Koła, a nie na przykład wataha wygłodniałych wilków.

Darz Bór

Łowczy Radek Gralec